Wieś jest cudowna.
Pomaganie przy żniwach, przebywanie na świeżym powietrzu z pozytywnymi ludźmi...
I ten wiatr we włosach podczas jazdy na przyczepie!
To nic,że namachałam się łopatą przebywając po kolana w zbożu które wbijało się w moje stopy,a moje plecy błagają o litość.
To nic,że byłam cała zakurzona,pogryziona przez najgorsze paskudztwa,piach zasypał mi oczy...no i dostałam z liścia w twarz...dosłownie...
Po raz pierwszy od bardzo dawna czułam się w pełni szczęśliwa...
Nawet to iż zjadłam dzisiaj "za dużo" nie zmienia tego.
Nie chce wracać do domu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz